11 czerwca 2014

Gulasz wołowy na obiad lub do słoików na zapas

Przepis na obiadek niedzielny
i do słoików na zapas.



Mięso wołowe - 1,5 kg, to jest 3 porcje, kupiliśmy w biedronce.    
Jest ono pokrojone w kostkę.

 Ja i mąż...-my


Wystarczy dla 4 osób dorosłych i na zapas do słoików.
 Przydadzą się na wyprawę  wędkarską.

Przepis na kluski kładzione i zdjęcie słoika na moim fotoblogu tu:
http://elizka35.flog.pl/wpis/7184241/gulasz-wolowy-z-kluskami-kladzionymi


Mięso surowe  w lodówce sklepowej nazywa się gulasz wołowy z Sokołowa.

Zamarynowałam je w soli,pieprzu,papryce i oleju na godzinę.
Można i dłużej,nawet na całą noc.

Stało  w przykrytej misce w lodówce.

Potem posypałam mąką,,aby nie "strzelało" z patelni i obsmażyłam ,aż zmieniło barwę z surowej na podpieczoną. Są takie barwy! Każdy kto gotuje,ten wie.

Z kolei przełożyłam mięso do dużego garnka z grubym dnem.
Często stosuję mój stareńki szybkowar węgierski.
Świetnie się sprawdza jako grubodenny. . Jednak w nim wystarczy dusić mięso 30-45 minut.
Tym razem użyłam garnka z pokrywką.

Na patelnię, niemytą po smażeniu ,nalałam wody,a ona zabrała smak z podpiekania.Dolałam ją do garnka.

Wody tyle aby przykryć mięso.
 Pokrywka na garnek hops i dusiło się 1,5 godziny.
Lubię pokrywki szklane z dziurką,aby widzieć co tam się wyprawia.

Trzeba spróbować czy już jest prawie miękkie

Paprykę większą ,czerwoną pokroiłam na paski i dorzuciłam do gulaszu.
Dodałam także niedużą ,pokrojona cukinię.
Znowu przykryłam i dalej dusiłam ok.20 minut.

Teraz nieco przypraw, według uznania i gotowe super danie.

Część wlałam do wymytych i "ugotowanych" ,aby zatłuc bakterie,słoików.

Zagotowałam, zakręcone wygotowanymi pokrywkami , słoiki z gulaszem w duuuużym garnku /wody nalać trzeba tyle,aby prawie doszła do pokrywek/ i pasteryzowałam, czyli podgrzewałam pod przykryciem na małym ogniu po zagotowaniu, 40 minut,a na drugi dzień od nowa pół godziny.