Bez poezji ani rusz

Moje  ukochane najpiękniejsze słowa prosto do serca:




POEZJA
 DO MOJEGO
 SERCA


Nie wiem, 
co to poezja,
 nie wiem, po co
 i na co... 
Wiem, że czasami
 ludzie czytają wiersze
 i płaczą....
~ Władysław Broniewski

Wisława Szymborska

Portret kobiecy

Musi być do wyboru.
Zmieniać się, żeby tylko nic się nie zmieniło.
To łatwe, niemożliwe, trudne, warte próby.
Oczy ma, jeśli trzeba, raz modre, raz szare,
czarne, wesołe, bez powodu pełne łez.
Śpi z nim jak pierwsza z brzegu, jedyna na świecie.
Urodzi mu czworo dzieci, żadnych dzieci, jedno.
Naiwna, ale najlepiej doradzi.
Słaba, ale udźwignie.
Nie ma głowy na karku, to będzie ją miała.
Czyta Jaspersa i pisma kobiece.
Nie wie po co ta śrubka i zbuduje most.
Młoda, jak zwykle młoda, ciągle jeszcze młoda.
Trzyma w rękach wróbelka ze złamanym skrzydłem,
własne pieniądze na podróż daleką i długą.
tasak do mięsa, kompres i kieliszek czystej.
Dokąd tak biegnie, czy nie jest zmęczona.
Ależ nie, tylko trochę, bardzo, nic nie szkodzi.
Albo go kocha, albo się uparła.
Na dobre, na niedobre i na litość boską.
*******************
Julian Tuwim

Szczęście.

Nieciekaw jestem świata,
Ogromnych,pięknych miast:
Nie więcej one powiedzą,
Jak ten przydrożny chwast.

Nieciekaw jestem ludzi,
Co nauk zgłębili sto
Wystarczy mi pierwszy lepszy,
Wystarczy mi byle kto.

I ksiąg nie jestem ciekaw,
Możecie ze mnie drwić
Wiem ja i bez ksiąg niemało
I wiem,co znaczy żyć.

Usiadłem sobie pod drzewem
Spokojny jestem i sam.
O,Boże!O,szczęście moje!
Jakże dziękować Ci mam?


Konstanty Gałczyński

Pokochałem Ciebie...

Pokochałem ciebie w noc błękitną,
w noc grającą,w noc bezkresną.
Jak od lamp,od serc było widno,
gdyś westchnęła,kiedym westchnął.

Pokochałem ciebie i boso
i w koronie,i o świcie i nocą.

Jeśli tedy kiedyś mi powiesz:
Po coś miły,tak bardzo pokochał?
Powiem:Spytaj się wiatru w dąbrowie,
czemu nagle upadnie z wysoka
i oblepi całą dąbrowę,
szuka,szuka:gdzie jagody głogowe?


Jeszcze mamy
 trochę czasu...

Wyszła jesień na skraj lasu
Rozpuściła rude włosy,
A tu wiatr w koronach szumi,
A tu liści nawiał stosy.
A tam strumyk spływa zboczem,
A na niebie chmury płyną
Pozbieram obłoki białe
Zrobię sobie z nich pierzynę,
A korale kalinowe wepnę strojnie
W rude włosy,
Nim nadejdzie sroga zima
I przesądzi nasze losy.
Wstała jesień bladym świtem
Zbiera z łąki woal mgiełki
Jeszcze mamy trochę czasu
Nim zasrebrzą się igiełki...
Jeszcze słonko nam zaświeci,
A w południe ptak zaśpiewa,
Jeszcze mamy trochę czasu...
Jeszcze martwić się nie trzeba...

maluna...2010.

______________________________

serduszka dwa...


dwa serduszka
malutkie
tak chciały
już tu być,
tak bardzo się
starały,
pukały,
ze sobą
rozmawiały
-jak tam jest?-
pytały
niecierpliwe serduszka
dwa...
Irena 46




Modlitwa

ile w nas siły, tyle słabości
ile podziwu, tyle zawiści
ile radości, tyle rozpaczy
ile nadziei, tyle jest zwątpień
ile pewności, tyle zapewnień
ile szacunku, tyle miłości
ile jest grzechów, tyle rozgrzeszeń
ile lat życia, tego nikt nie wie
i jaki koniec, to nic pewnego,
a że nastąpi, to wiesz na pewno,
a że marzymy, to nasz przywilej,
a że wierzymy, to nasz jest wybór,
a że ufamy, to tylko Tobie,
bo obiecałeś
 troszczyć się o nas
więc my w podzięce,
 składamy dłonie
i wciąż błagamy
chroń nas od złego Panie.

11. 12. 2014
Astra KSCafe

----------------------

babcia

babcia,
niezastąpiona
nieoceniona
kocha miłością wierną,
kamyczki
usuwa spod stóp,
przytula
całuje
życzenia zgaduje...
do babci
jak w dym!

Irena.

___

Adam Asnyk

Przyjście Mesjasza

Lud czekający na swego Mesjasza
Nie zwróci oczu na dziecinę małą
I do biednego nie zajrzy poddasza;
Mniema, że zbawcę, którego czekało

Tyle pokoleń, ujrzy ziemia nasza
Od razu ziemską okrytego chwałą,
Jak na wojsk czele
 niewiernych rozprasza —
Mniema,
 że wszystko będzie
 przed nim drżało.

Że nawet głowy ugną się książęce,
Zdając mu władzę nad światem...
Więc jeśli usłyszy, że się narodził w stajence
I że mędrcowie dary mu przynieśli,
Pyta ze śmiechem: „Jak to? ten syn cieśli
Ma rządy świata ująć w swoje ręce?"



Wisława Szymborska
 MILCZENIE ROŚLIN

Jednostronna znajomość między mną a wami
rozwija się nie najgorzej.

Wiem co listek, co płatek, kłos, szyszka, łodyga,
i co się z wami dzieje w kwietniu, a co w grudniu.

Chociaż moja ciekawość jest bez wzajemności,
nad niektórymi schylam się specjalnie,
a ku niektórym z was zadzieram głowę.

Macie u mnie imiona:
klon, łopian, przylaszczka,
wrzos, jałowiec, jemioła, niezapominajka,
a ja u was żadnego.

Podróż nasza jest wspólna.
W czasie wspólnych podróży rozmawia się przecież,
wymienia się uwagi choćby o pogodzie,
albo o stacjach mijanych w rozpędzie.

Nie brakłoby tematów, bo łączy nas wiele.
Ta sama gwiazda trzyma nas w zasięgu.
Rzucamy cienie na tych samych prawach.
Próbujemy coś wiedzieć, każde na swój sposób,
a to, czego nie wiemy, to też podobieństwo.

Objaśnię jak potrafię, tylko zapytajcie:
co to takiego oglądać oczami,
po co serce mi bije
i czemu moje ciało nie zakorzenione.

Ale jak odpowiadać na niestawiane pytania,
jeśli w dodatku jest się kimś
tak bardzo dla was nikim.

Porośla, zagajniki, łąki i szuwary –
wszystko, co do was mówię, to monolog,
i nie wy go słuchacie.

Rozmowa z wami konieczna jest i niemożliwa.
Pilna w życiu pospiesznym
i odłożona na nigdy.


Gałczyński:

(V)

Garniemy się do muzyki,
muzyka to jest nasz festyn,
kochamy trąbki i smyki,
obój, klarnet i klawesyn.

Jest w domu lichtarz nieduży
z wysoką świecą szkarłatną;
ona do koncertów służy,
do dźwięku dodaje światło

Ty ją zapalasz w godzinie
muzycznej i płomyk świeci
w chwili, gdy z głośnika płynie
Koncert Brandenburski Trzeci.

Radość jak poważny taniec
przesuwa swój cień na ścianach
I pada świecy pełganie
na twarzy Jana Sebastiana

Lipski kantor bardzo mile
uśmiecha się zza oszklenia.
Chciałbym wszystkie takie chwile
ocalić od zapomnienia.



~~~~~~~~~~~~~~

Święta
Patrzyli z oczu ogromną dziwota
Pasterze, owiec porzuciwszy straże,
O, trzej królowie, gdyście Panu w darze
Przynieśli mirrę, kadzidło i złoto,

Lecz o Melchiorze, Kasprze, Baltazarze,
Tajnej mądrości słynęliście cnotą
I z swych uczonych ksiąg doszliście oto,
Że się w Betlejem cud boski ukaże.

Cóż to wielkiego, Magowie ze Wschodu,
Żeście odkryli po roku podróży
Pana na sianie, między bydłem, gnojem,

Gdy ja, bez gwiazdy szczególnej przewodu,
Znalazłem Boga — błądząc wiele dłużej —
W jeszcze podlejszej stajni: w sercu swojem.”

Leopold Staff

*****************
Człowiek

Nocą klękasz i znaleźć chcesz Boga
potem w oczach strach nosisz i łzy-
na dalekich, rozstajnych gdzieś drogach
ktoś się zbłąkał i płacze jak ty.

Pachnie ze wsi kwitnącym jaśminem
złote zboże wśród pola się śni-
kto cię zbudził, kim jesteś, gdzie płyniesz
w nieskończoność wieczorów i dni.

Nikt nie szuka cię dłońmi dobrymi,
nikt nie mówi, czy dobrze, czy źle,
tylko ziemia z grobami starymi
o twej ciszy słyszała i wie.

Jan Twardowski




Dziękuję


Dziękuję za Twój uśmiech,
otwarte okno Twego istnienia.
Dziękuję za Twoje spojrzenie,
zwierciadło Twej uczciwości.
Dziękuję za Twoje łzy,
które są znakiem,
że dzielisz radość lub smutek.
Dziękuję za Twoją rękę
zawsze wyciągniętą,
aby dać lub otrzymać.
Dziękuję za Twoje objęcie,
które jest szczerą gościną
Twojego serca.
Dziękuję za Twoje słowo,
wyraz tego, co kochasz
i w czym pokładasz nadzieję.
Dziękuję, że jesteś.

Helena Oshiro






Wiersz powściągliwy


Wiersz powściągliwy
Nie wiem jak to wyrazić... Bo wszystko
ma swoją miarę i stopnie i skalę...
Zakochałem się w tobie, pani,
w pewnej mierze, rzekłbym, niebywale.

Do pewnego stopnia... bo miłość
ma swą skalę i miarę, i stopnie.
Słowem... nie wiem, jak to wyrazić...
Kocham ciebie nieomal okropnie

Jestem bliski mniej więcej szaleństwa
i poniekąd w miłosnym obłędzie,
niezupełnie, ale, rzekłbym, prawie,
bo kto może przewidzeć, co będzie.

Jeśli pani... także coś takiego,
coś... plus minus... na ogół, powiedzmy,
oczywiście - bez zobowiązań,
pod uwagę wziąwszy stan obecny...

Jednakowoż (bo kto może wiedzieć?)
jeśli sądzisz, że przypuszczalnie -
proszę jakoś mi o tym powiedzieć
z zastrzeżeniem, ewentualnie.



Julian Tuwim


Tadeusz Różewicz

„Pragnienie”



Chciałbym dziś mówić tak barwnie i jasno

by dzieci biegły do mnie jak do parku

co w słońcu stoi i światło ma w sobie

Chciałbym dziś mówić tak ciepło i prosto

by starzy ludzie czuli się potrzebni

Chciałbym tak mówić aby moje słowa

przez łzy dotarły do blasku uśmiechów

Chciałbym dziś mówić spokojnie i cicho

by ludzie mogli ze mną odpoczywać

śmiać się i płakać

i milczeć i śpiewać

Chciałbym dziś mówić gniewnie i surowo

By odnaleźli zgubione marzenia

Skrzydło co kiedyś wytrysło z ramienia

Chciałbym nie mówić

lecz czynić słowami

aby słów moich dotknęli rękami

ludzie

(Kasi Warno,
 która miała dziś nadzieję na spotkanie,
 ale deszcz wszystko popsuł)




"To tylko pies, tak mówisz, tylko pies ...
A ja ci powiem
Że pies to czasem więcej jest niż człowiek
On nie ma duszy, mówisz ...
Popatrz jeszcze raz
Psia dusza większa jest od psa...
My mamy
18:12:15 dusze kieszonkowe
Maleńka dusza, wielki człowiek...
Psia dusza się nie mieści w psie
I kiedy się uśmiechasz do niej
Ona się huśta na ogonie
A kiedy się pożegnać trzeba
I psu czas iść do psiego
18:12:16 nieba
To niedaleko pies wyrusza
Przecież przy tobie jest psie niebo
Z tobą zostaje jego dusza..."

B. Bożymowska


Roman Brandstaetter

Litania

 o zbawienie od głupoty


Zbaw nas od głupoty, Panie!

Jesteśmy solą zwietrzałą i bezużyteczną.

Nie umiemy żyć,
Nie umiemy myśleć,
Nie umiemy patrzeć,
Nie umiemy słyszeć,
Nie umiemy niczego przewidzieć,
Nie umiemy z nieszczęść
Wyciągnąć zbawiennych nauk,
I tak wspinamy się
- Zgraja ludzi
Opętanych żądzą zdobywania -
Po stromej drabinie złudzeń,
A jej szczeble pękają i łamią się
Pod ciężarem naszych nierozważnych kroków.

Czyniąc wszystko na przekór zdrowemu rozsądkowi
I przyrodzonej skłonności do trwania,
Idziemy urojoną drogą
Do urojonego celu,
W klęskach naszych upatrujemy zwycięstwa,
W zwycięstwach nie widzimy zarodków klęski,
W nonsensie upatrujemy sens,
A mowę,
Ten przywilej i chlubę naszego wybraństwa
Uczyniliśmy narzędziem pustej paplaniny
I brzydoty,
I jadowitego kłamstwa,
Na którym usiłujemy zbudować
Wielkość człowieka.

Boże nieskończonej mądrości,
Stworzycielu doskonałego kosmosu
I najpiękniejszej ziemi,
Nieśmiertelnej duszy
I mózgu,
I szarych komórek,
I pięciu zmysłów,
I wolnej woli,
Wyzwól nas z drapieżnych szponów głupoty
Tej czarnookiej kusicielki,
Wabiącej nas na wszystkich rogach historii
Jak na rogach ulic,
Od tej sprawczyni
Naszych błazeńskich zamiarów i czynów,
I upadków,
I jałowego życia,
I daj nam mądrość oczyszczenia,
Nam,
Synom ziemi,
Soli zwietrzałej i bezużytecznej.



Spotkanie
Ta jedna chwila dziwnego olśnienia
kiedy któs nagle wydaje się piękny
bliski od razu jak dom kasztan w parku
łza w pocałunku
taki swój na co dzień
jakbyś mył włosy z nim w jednym rumianku
ta jedna chwila co spada jak ogień

nie chciej zatrzymać
rozejdą się drogi -
samotność łączy ciała a dusze cierpienie

ta jedna chwila
nie potrzeba więcej

to co raz tylko - zostaje najdłużej

ks Jan Twardowski




*******
wiersz Michała Błażejewskiego:

chodziła Matkaboska po świecie
prowadziła Matkaboska dwoje dzieci
jedno było zdrowe drugie było hifowe
a nie chciała powiedzieć które jest które
i stanęła w samym sercu kraju
prosi - wpuśćcie - ale ludzie nie wpuszczają
ni tego co zdrowe ni tego co hifowe
bo nie chciała powiedzieć które jest które
nam tu gnoju takiego nie trzeba
lepiej zabierz swoje bachory do nieba
popatrzyła Matkaboska po domach
niepotrzebna mi wasza korona
chleba za nią nie kupię bo gorzki
i nie ujrzał już nikt Matkiboski
tylko ludzie chodzili
chodzili
wreszcie będzie tu spokój

mówili
-----------------
Bałam się czytać ten wiersz na lekcji....
dzieci były bardzo przejęte jego treścią.






Łódź Twoja niech przypłynie
Za sobą mosty spal,
Zawsze, gdy jesteś przy mnie
Cos ważnego musi się stać

Spuść na mnie psy z uwięzi
Rozpuść włosy, gdy dmie wiatr
Ty tajemnicą zawsze będziesz
Choć pełen ciebie jest mój świat

Rozmowy toczą się co noc
Jak nam wypada żyć
Lecz, kiedy cię przytulę, to
Pamiętać już, nie chcemy nic"

Nic Cave

*************


...jeśli chcesz wiedzieć, kim jestem,
nie pytaj, gdzie mieszkam,
co jadam,
jak włosy czeszę, nie pytaj,
lecz po co żyję,
wypytuj,
i o to, dlaczego bez reszty nie oddaję życia
temu, czemu oddać je pragnę.

W nas jest to, czego szukamy,
Nie trzeba za tym gonić.
Jest jeszcze cały czas,
I czas wystarczy temu dać
a samo nam się objawi.

Thomas Merton





SKĄD PRZYCHODZĄ
 UMARLI DO SNÓW....

Skąd przychodzą umarli do snów ludzi?
Rozsuwają ściany czasu,
Zjawiają się prawdziwi i czuli.
Pytają się z ogromnym zdumieniem:
Nie boicie się nas?

Gdzie przebywają wówczas, gdy nikt ich nie wspomina?
Gdy twarze ich zaczynają blaknąć
I myśl nasza nie tak łatwo przywołuje
Postać ich schyloną?
Którędy wiedzie droga umarłych do snów ludzi?
Z grobów znowu wyciągają ku nam ich ręce
Rzeczywiste i żywe.
Pragną naszych objęć i uścisków,
Jakby w nich ożywali na nowo.
I poprzez oczy nasze omglone snem
Szukają gwiazdy -
Tej jednej, która była gwiazdą ich życia.

Ostygło powietrze po ich oddechu,
Odebrzmiała fala głosu,
Ciało oddaje się ziemi solą, żelazem i wapnem.
Lecz żyją dłużej pod sennymi powiekami bliskich.
Stąd sięgają znowu do spraw życia,
Do drzwi, które tylekroć mijali,

Do stołów znaczonych odciskami ich dłoni,
Do strzępów mowy, do obrazów,
Które osadzają się w pamięci ludzkiej długo,
Jak muł skalny w głębokim dnie oceanu.

Anna Kamieńska










   
O kotach Franciszek Klimek


"Nawet założyć się jestem gotów
bo wątpliwości to nie budzi
gdzie jest dom szczęśliwych kotów,
tam jest dom szczęśliwych ludzi"




"Nie jest to najmądrzejsza z tez
Lecz z czystym przyjmę ją sumieniem
że kot to też pies
tylko że z wyższym wykształceniem"




Czy pamiętasz?

Maluna 21



Czy pamiętasz tamte lata
Tamte zimy i jesienie
Czy pamiętasz... za oknami
Światła blask padał na ziemię?

A na szybach białe kwiaty
Jakieś liście dziwne wzory
Śnieg błękitnoszary wszędzie
I latarni blask... wieczorem...

Czy pamiętasz tamto dziewczę
Jak w ciemności znów przemyka
Za nią w gąszczu coś szeleści
W sercu strzęp nadziei pika.

Czy pamiętasz jak wśród nocy,
Spadła na nas śniegu chusta
I poczułam na swych wargach
Twoje miękkie ciepłe usta...

Chyba całkiem zapomniałeś
Jak to kiedyś dawno było..
Może ja to wymyśliłam?
Może to się nie zdarzyło?






Nie łam się

Mirosław Wiśniewski z Podgórza

/z czasopisma ANGORA nr 49/2009/

Gdy cię garbaty los lubo kopnie
Haust szczęścia rzuci o glebę
Brzytwa czasu facjatę potnie
Nie łam się Wal przed siebie

Nim pomylisz srom ze sromotą
Pozostawszy na pastwę zgoła
Nie łam się Nie bądź idiotą
Jeno wić na wyprawę zwołaj

Więc gdy przyjdzie odejść nie szalej
Z żalu urżnij drzemkę w barłogu
Nie łam się wypij i nalej
Zawsze zdążysz złożyć się w Bogu









Tadeusz Różewicz
Miłość

Kupiłem ci pelargonię
niosę doniczkę w różowej bibułce.
Idę ulicą
ludzie biegną ludzie jadą ludzie krzyczą
ten sprzedaje
cudowny płyn na porost włosów
szkaplerze
trujące cukierki
pornograficzne obrazki.
Obok w czerwonym kościele
grożą jeszcze śmieszni piekłem
obiecują niebo
zachwalają wiarę ojców naszych.
Sprytny z rybim okiem
i brodą jak lisia kita z miedzi
nabił sto tysięcy nędzarzy
w butelkę
ogłosił bankructwo.
Mrowisko się mrowi.
Piszą anonimy, składają fałszywe świadectwa
chorują na syfilis
piją wódkę i eter
gwałcą i zarzynają
obliczają saldo.
Obywatele miasta obłudnicy
witają kardynała
karmazynowy kardynał
nie uczynił cudu
wygwizdały go ptaki.
Poeci grają na katarynkach
prowadzą dialogi z Bogiem
fałszują monetę.
Na uniwersytecie
profesor pod parasolem
w czerwonym turbanie na głowie
wykłada metafizykę,
radzi wdychać prane.
Bzdura obłuda fałsz.
Idę ulicą
jestem ci wdzięczny za miłość
cieszę się pelargonią
w różowej doniczce.
To jest prawda:
miłość uszlachetnia
jestem lepszy
odrobinę lepszy
wierzymy w to oboje




SERGIUSZ JESIENIN

Krążą liście miedziane i złote
Po różowej powierzchni strumyka,
Jakby lekkim, chwiejącym się lotem
Rój motyli ku gwieździe pomykał.

Zakochałem się dziś w tym wieczorze
Błądząc myślą nad zżółkłym parowem…
Urwis wiatr w zawadiackiej przekorze
Zadarł brzózce spódnicę na głowę,

Ziębnie serce, od pól wieje chłodem,
Stadem owiec zmierzch siny nadciąga,
Za umilkłym, półsennym ogrodem
Zabrzmi czasem dzwoneczek na łąkach…

Nigdy głębiej i nigdy żarliwiej
Nie wsłuchałem się w szept wszechstworzenia.
Chciałbym oto podobny tej iwie
Nurzać ręce w różowość strumienia.

Chciałbym pyskiem księżyca łakomym
Skubać słomę ze stogu nad rzeką.
Okruch szczęścia — i ten nie sądzony:
Kochać wszystko, nie pragnąć niczego.





Jan Lechoń

Biografia


Z mych marzeń nie spełnionych, z mej dumy dziecięcej,
Z łez wylanych ukradkiem, o których nikt nie wie,
Ze wszystkiego, com kochał - zostanie nie więcej
Niż imię, scyzorykiem wyryte na drzewie.

Więc czegom nie powiedział - niech będzie ukryte,
Mych listów i pamiątek niech płonie stos cały!
I tylko jeszcze wytnę me serce przebite
I przy moim imieniu - twoje inicjały.

Wszystko co dawne
Dlaczego dom rodzinny widać choć go nie ma
i lampę co zgaszono trzydzieści lat temu
i psa co szczekał groźnie a chciał nas powitać
wciąż rzeczywiste to co niemożliwe
czemu to co nie jest chlebem ważniejsze od chleba
czemu ci co odeszli są bardziej obecni
i nawet dawna miłość co straszyła grzechem
stroi miny zabawne bo stała się duchem

miłość to samotność co łączy najbliższych
stąd czyste nawet co jest zbyt gorące
fotografie prawdziwe - bo już niepodobne
choćbyś nie chciał stać w miejscu tylko się spieszył
jak nagietki co kwitną przed dziesiątą rano
czemu ból pisze wiersze
nie idiotka ręka
wszystko po to by pytać
co nas łączy z ciałem

Jan Twardowski
~~~~~~~~~~~~~~~~~~
***
/wiersz kolegi o nicku Stalin
Klub Senior Cafe/

Powiedz, kim mam być dla Ciebie,
Wystarczył pocałunek i zostałeś jedynym,
Więc powiedz – czemu nie przychodzisz,
Stoję obok sklepu ze słodkościami,
Trochę tego, odrobina czułości,
Teraz smutku nieco, uśmiech niczym lukier
Na torcie słodko – gorzkim,
A wszystko to – jest najstarszą grą
W miłość...

Słońce zachodzi
 nad zimnym samotności morzem,
Proszę otwórz – nadal czekam
Przed Twoim sklepem ze słodkościami
Jeszcze nie poznałam wszystkich smaków,
Widzę moją twarz w szybie
Patrzę na wystawę
Trochę tamtego, nieco goryczy,
Garść anyżkowych wspomnień
Bo wszystko to - jest najstarszą grą
W miłość...

Ulica pustoszeje, przemykają ludzie
Do domów, latarnie zabłysły
Stoję przed drzwiami, kiedy je otworzysz,
Tyle jeszcze nieodkrytych wrażeń,
Strzepuję okruszki z palców, myślę
Kiedy znów się ze mną podzielisz
Truskawkową bezą,
Cytrynową pianką,
Bo już wiesz, że wszystko to
Najstarszą jest grą
W miłość....
___________________

Na świecie są dobre dusze
Przyjaźnią się z Aniołami
Ich ciepło możesz poczuć
Bo ciągle są tu z nami.
Gdy jest ci bardzo smutno,
Myśli się tłuką boleśnie
Położą ci okład na głowie,
Cicho, czuwają, we śnie.
Rano otwierasz oczy
I smutek gdzieś sam odchodzi
Uśmiechasz się radośnie
Im właśnie o to chodzi.
MALUNA
 koleżanka z Klubu Senior Cafe

___________________________
Przepadam za wierszami
 Ks.Jana Twardowskiego

MIŁOŚĆ

Jest miłość trudna
jak sól czy po prostu kamień do zjedzenia
jest przewidująca
taka co grób zamawia wciąż na dwie osoby
niedokładna jak uczeń co czyta po łebkach
jest cienka jak opłatek bo wewnątrz wzruszenie
jest miłość wariatka egoistka gapa
jak jesień lekko chora z księżycem kłamczuchem
jest miłość co była ciałem a stałą się duchem
i ta co nie odejdzie - bo znów niemożliwa

Jan Twardowski

Czekanie
kiedy na miłość niecierpliwie czekasz
pomiędzy dzwonkiem a otwarciem drzwi
czasem wepchnie się kurczak za chudy na rosół
opluje deszcz
nie kracz
jeszcze podziękujesz Bogu
gdy przyjdzie tylko pies

Jan Twardowski
_____________

Tadeusz Różewicz

Skąd się bierze zło?
jak to skąd
z człowieka
zawsze z człowieka
i tylko z człowieka

człowiek jest wypadkiem
przy pracy
natury
jest błędem

jeśli rodzaj ludzki
wyczesze się
własnoręcznie
z fauny i flory

ziemia odzyska
swój blask i urok

natura swą czystość
i nie-winność

żadne stworzenie poza
człowiekiem
nie posługuje się słowem
które może być narzędziem
zbrodni

słowem które kłamie
kaleczy zaraża

zło nie bierze się z braku
ani z nicości

zło się bierze
z człowieka
i tylko z człowieka

jesteśmy w myśli? jak
powiada Kant?
a tym samym odtąd w bycie
inni niż czysta natura

--------------------
Zanim się opamiętasz
ołtarz, kołyska, cmentarz
i robisz smutne odkrycie
czy to już całe życie?
--------------------

HIMALAJE
Kiedy los przez plecy biczem tnie do krwi,
życia pięść kolejny, celny cios zadaje,
kiedy pytasz beznadziejnie: „po co żyć?”
Wtedy musisz przejść przez swoje Himalaje…

Co dzień zdarza się kolejny, trudny szczyt,
czasem padasz, ale w drodze nie ustajesz,
resztką sił przepychasz szare, puste dni –
jednak walczysz, pokonujesz Himalaje…

Stroma ścieżka nad przepaścią, gęsta mgła,
ale czasem ktoś pomocną dłoń podaje,
ktoś podtrzyma, kiedy w oczy wieje wiatr,
chociaż przecież… ma swe własne Himalaje…
2007
Ewita   Klub Senior Cafe
-----------------------------------


Dla Elizki

Ten wiersz jest dla ELIZKI za jej wspaniałe poczucie humoru

Kiedyś o tym wciąż myślałam
Hej! Nadstawcie uszko!
Co ja z sobą kiedyś zrobię
Jak będę staruszką?
Będę miała siwe włosy
i zmarszczek bez liku
Wszyscy będą mieć mnie w nosie
Umrę i po krzyku.
Ale lata ciągle lecą
Hej! Nadstawcie uszy!
Ciągle jeszcze jestem młoda
I nic mnie nie ruszy!
Zamiast modlić się i stękać
ciągle tylko klikam
A jak do mnie coś tam mają
Gę..buzię im zamykam.
Czasem sobie farby mieszam
Coś tam namaluje
Spadkobiercy niech się cieszą
że ich nie rujnuję!
Piszę wiersze czasem maila
do kogoś z daleka
Mimo tylu lat na karku,
Chce się do człowieka...
I dlatego wszystkim radzę
Hej, nadstawcie uszko!
Zawsze warto być kobietą,
Broń Boże, staruszką!

maluna21 4sierpnia2009r.  Klub Senior Cafe
-------------------------------------

CICHO
Cicho Boską spełniać wolę...
Cicho bliźnim ulżyć dolę...
Cicho kochać ludzi, Boga...
Cicho - oto święta droga...
Cicho z swymi dzielić radość...
Cicho wszystkim czynić zadość...
Cicho innych błędy znosić...
Cicho życzyć, błagać, prosić...
Cicho zrzec się, ofiarować...
Cicho ból swój w sercu chować...
Cicho jęki w niebo wznosić...
Cicho, skrycie łzą się rosić...
Cicho, kiedy ludzie męczą...
Cicho, gdy pokusy dręczą...
Cicho zmianę życia znieść...
Cicho Krzyż z Jezusem nieść...
Cicho - Jezus w Hostii sam...
Cicho milcząc mówi nam:
Cicho ufaj Zbawcy swemu...
Cicho tęsknij, wzdychaj ku Niemu...
Cicho z cnoty zbieraj plon...
Cicho aż nadejdzie zgon...
Cicho ciało spocznie w grobie.
Cicho da Bóg Niebo Tobie...

/ kard. Adam Stefan Sapieha /

Cicho????
---------------------------------------

CZEMU TO TAK?

Przyjaźnie. W młodości szeptane na ucho.
Niewinne zazdrości, miłości zbyt kruche,
głęboka rozpacz i wspólny śmiech,
z byle powodu jeziora łez -
trochę ich brak. Czemu to tak?

I jeszcze te ważne, te bardziej dojrzałe
przyjaźnie, które porozrzucałam...
Siałam jak mak ,przez życie -
nie ta, to ta! Rozmaicie...
Dziś mi ich brak. Czemu to tak?

Dlaczego, jak skąpiec złocistych korali,
nie skryłam w skarbonce? Nie znikłyby w dali
dawne moje przyjaźnie
i grzałyby, jak dawniej...
A tak mi ich brak... Czemu to tak?
napisała Ewita
Z życia
w pijanym domu...
w pijanym domu
wszystko pijane...
krzesła upadły,
stół się przewrócił,
okno
straszy dziurą,
słowa jak kamienie
ciskane
po ścianach,
kąty jeszcze stoją,
w jednym dziecko
płacze...

IRENA...
Panna Jesienna KSCafe

___________
Ks. Twardowski

Rozmowa z Bogiem

Jak dobrze byłoby
zamknąć drzwi sypialni
i kiedy nocna cisza otuli świat
porozmawiać
 z tobą
tak zwyczajnie
bez wydumanych ckliwych słów
chciałabym
bliżej poznać ciebie
jak radzisz sobie
 z natłokiem próśb
które sprawy
 są ważne
a które najważniejsze
do kogo
 wyciągasz rękę
kogo
 skazujesz na ból

to wszystko
 dla mnie niepojęte
więc może
 w dłoniach
zamkniesz moje wątpliwości
niech białe gołębie pofruną w niebo
to będzie
 dla mnie znak
że nie wymyślił ciebie człowiek
na użytek
własnej słabości.





Wasze dzieci...
 - Khalil Gibran

Wasze dzieci
nie są waszymi dziećmi,
są synami
 i córkami powołanymi
do życia
 przez Życie,
przychodzą
 przez was,
 ale nie z was.
I choć są z wami, do was nie należą.

Możecie im przekazać
 waszą miłość,
ale nie wasz sposób myślenia.
Bo one mają
 swój własny.

Możecie przyjąć ich ciała,
ale nie ich dusze,
bo ich dusze zamieszkują dom jutra,
do którego wy
 nie możecie wejść nawet
w waszych snach.

Możecie starać się, by stać się jak one,
ale nie próbujcie czynić je takimi
 jak wy.

Bo życie nie cofa się i nie zatrzymuje
się na dniu wczorajszym. Jesteście łukami,
które wypuszczają dzieci
 jak żywe strzały:
Łucznik
 widzi na drodze cel
do nieskończoności
i On was napina swą mocą,
 aby Jego strzały
mogły dolecieć szybko i daleko.

Oby wasze napięcie ręką Łucznika
 było ku radości,
bo kocha On
 tak samo strzałę lecącą,
jak i łuk,
 który już miejsca nie zmienia.



ZAPOMNIJ

Czesław Milosz

Zapomnij o cierpieniach,
Które sam zadałeś.
Zapomnij o cierpieniach,
Które tobie zadano.
Wody płyną
 i płyną,
Wiosny błysną
 i giną,
Idziesz ziemią ledwie pamiętaną.

Czasem słyszysz daleko piosenkę.
Co to znaczy, pytasz,
 kto tam śpiewa?
Dziecinne słońce wschodzi,
Wnuk i prawnuk się rodzi.
Teraz ciebie prowadzą za rękę.

Nazwy rzek
 tobie jeszcze zostały.
Jakże
 długo umieją trwać rzeki!
Pola twoje, ugorne,
Wieże miast, niepodobne.
Ty na progu
stoisz,
 zaniemiały.





Dziękuję
/elizka/

Dziękuję
 za przypływ
 mojej wewnętrznej radości,
dziękuję
 za to,
ze jesteśmy dalej razem,
dziękuję
 za nowe życie
dla nas obydwojga,
dziękuję
za każda troskę
dziękuję
 za każde drgnienie serca
 w naszym kierunku
dziękuję za słowa modlitwy
 w obronie życia,
wysłuchanej
 jak widać przez Boga
obym tylko pychą nie uraziła....
DZIĘKUJĘ






Możemy od nowa się starać
 a i kłócić się możemy i pyskować
 i za to także....
dziękuję







BOJĘ SIĘ


Boję się mówić
 bo wrzasnę
albo wymamroczę
i nie zrozumie
 mnie nikt

Boję się żyć
bo mi pod dłońmi uciekało życie

ZOSTAŁO
jeszcze
ale nie wiem
 czy znowu
nie spróbuje

właściwie
 to wiem

na pewno wiem

jestem i
 mnie nie ma
mam sie radować
 a nie umiem
już nie umiem
Przemijanie
Mary Frye

Nie stój nad moim grobem i nie płacz
Nie ma mnie w nim, ja nie śpię
Jestem w każdym podmuchu wiatru
Jestem w każdym płatku śniegu
Jestem jak zboże w słońcu
Jestem deszczem na jesieni
Kiedy w rannej ciszy się budzisz
Jestem trzepotem skrzydeł ptaka
Który wznosi się w niebo
Jestem gwiazdą, która rozświetla noc
Nie stój nad moim grobem i nie płacz
Nie ma mnie tam, ja nie umarłam..

Pod brzozą

Czy to jest moim rozrzewnieniem,
czy też słabością charakteru,
że siedząc przy przydrożnym drzewie
przeszłości szlak rozważam w cieniu.

O drzewo, wiesz co to samotność
gdy wiatr ci wiał z północnej strony
ty stałaś zaś na deszczu moknąc,
nie mając z żadnych drzew osłony.

Nie płaczę tu, o nic nie proszę
choć często twarz wycieram dłonią,
po prostu chcę mieć bratnią duszę
i siedzę tu przy twej osłonie.

Obrazem się przesuwa życie
którego nigdy nie zapomnę
jednakże czemu jest na świecie
tak wiele zła, a mało dobra?

A brzoza wiedząc moje myśli
koroną z wiatrem przytakuje
i szumem swych zielonych liści
chce szeptem mi mój żal utulić.
Kp.

kpwalski KSCafe

__________________________________________________ ____________


Pytasz, co w moim życiu
Jan Lechoń


Pytasz, co w moim życiu
 z wszystkich rzecz główną,

Powiem ci: śmierć i miłość
 — obydwie zarówno.

Jednej oczu się czarnych,
 drugiej — modrych boję.

Te dwie są me miłości
 i dwie śmierci moje.



Przez niebo rozgwieżdżone,
 wpośród nocy czarnej,

To one pędzą
wicher międzyplanetarny,

Ten wicher, co dął w ziemię,
 a ludzkość wydała,

Na wieczny smutek duszy,
 wieczną rozkosz ciała.



Na żarnach dni się miele,
 dno życia się wierci,

By prawdy się najgłębszej
 dokopać istnienia —

I jedno wiemy tylko.
 I nic się nie zmienia.

Śmierć chroni od miłości,
 a miłość od śmierci.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~


Laureat nagrody Nobla w 1984r
 Jaroslav Seifert:

Koralowe kolczyki


Wszystko, co od nas już odchodzi
i zapada w przeszłość,
traci po drodze wiele
ze swoich właściwości.
Zło blednie, grzech zostaje zapomniany,
wino kwaśnieje,
a pocałunki, które uwięzły pod niebem,
przemieniają się w pieśń.

Kiedy pragnąłem twych uścisków,
wymyślałem wiersze.
Chodziłem z kąta w kąt po pokoju
i w pustkę okna je wypowiadałem.
Ach, te wiersze!
Nie były nazbyt mądre,
lecz były pełne natrętnych pragnień
i namiętnych słów.

Usta mi zaciskałaś dłonią,
ażebym milczał,
zawzięcie zasłaniałaś
swoje zaskoczone uszka,
a ja już czubkiem języka błądziłem
w ich różowych zagięciach
jak w labiryncie.

Sypiałem na twoim sercu
i chciwie wdychałem zapach
gorącej skóry.

Sny, które się skradają potajemnie
i w mroku dopadają śpiącego,
miały kolor twoich oczu.
Były niebieskie.
I powoli kapały mi na czoło
twoich kolczyków zamglone korale
niczym krople pieczętującego wosku.

Kiedy dziś obejmuję dłońmi
swoją starczą twarz,
pod palcami wyraźnie czuję
kształt własnej czaszki.
Nie myślałem o niej nigdy przedtem,
głowy dłońmi nie obejmowałem.
Nie było powodu.

Straszne pragnienie życia,
chociażby bez radości,
 chociażby bez nadziei,
stale przypina czarne skrzydła
strachu przed nieistnieniem.

Lecz kiedy umrę już naprawdę,
to nawet z niemoty ziemi
szlochem się wyrwie
w stronę twoich kroków
moja miłość.






Kiedy dziecko się rodzi i na świat przychodzi
Jest jak Bóg, co powietrzem nagle się zakrztusił
I poczuł, że ma ciało, że w ciemnościach brodzi
Że boi się człowiekiem być. I że być musi...
Wokół radość.
Kolędy szeleszczące złotko
Najbliżsi jak pasterze wpatrują się w Niego
I śmiech matki - bo dziecko przeciąga się słodko

A ono się układa do krzyża swojego

Ernest Bryll

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~



ks.Jan Twardowski

będzie

koniku polny
 co żyjesz jedną tylko Jesień
serce kochające niekochane
smutku w cztery oczy
bo mieszkanie za dwadzieścia lat
szczęście o tyle o ile
prawdo-co obrażasz
ciotko której w dowodzie
 dzieciak dorysował brodę
dygnitarzu który zlecisz ze stołka
wszystko tak będzie jak ma być



Lepsze i gorsze

Wszystko się odmieniło
 na lepsze i gorsze
lepsze, bo już nie cierpisz,
  gorsze, bo mnie boli
lepsze, bo dałam radę
 dojść z tobą do kresu
gorsze, bo wracam stamtąd
 wolniej niż powoli

Lepsze, bo może jesteś gdzieś
 w lepszych wszechświatach
gorsze, bo coraz częściej
 jednak w to nie wierzę
lepsze, bo po raz drugi
 już stąd nie odejdziesz
gorsze, bo gdzie nie spojrzę
 jeszcze widzę ciebie.

Jerzy,Andrzej Masłowski



SZKODA,
 ŻE CIĘ TU NIE MA
Josif Brodski


Szkoda, że cię tu nie ma,
szkoda, kochanie.
Siedziałabyś na sofie,
ja - na dywanie,
chustka byłaby twoja,
moja - kapiąca łza,
albo może na odwrót:
płacz ty - pociecha - ja.
Szkoda, że cię tu nie ma,
szkoda, kochanie.
Prowadząc wóz, dłoń kładłbym
na twym kolanie,
udając, że je mylę
z dźwignią, gdy zmieniam bieg.
Wabiłby nas nieznany
lub właśnie znany brzeg.

Szkoda, że cię tu nie ma,
szkoda, kochanie.
Srebrny księżyc na czarnym
nieba ekranie
na przekór astronomom
oddawałbym co noc
na żeton na automat,
by usłyszeć twój głos.

Szkoda, że cię tu nie ma,
na tej półkuli -
myślę,
 siedząc na ganku w letniej koszuli
i z puszką "Heinekena".
Zmierzch. Krzyk mew. Liści szmer.
Co za zysk z zapomnienia,
jeśli tuż po nim - śmierć?




Samotność
ks.Jan Twardowski

Nie proszę o tę samotność najprostszą
pierwszą z brzega
kiedy zostaję sam jeden jak palec
kiedy nie mam
do kogo ust otworzyć
nawet strzyżyk cichnie
 choć mógłby mi ćwierkać
przynajmniej jak pół wróbla
kiedy żaden pociąg pośpieszny
 nie spieszy się do mnie
zegar przystanął
 żeby przy mnie nie chodzić
od zachodu słońca
 cienie coraz dłuższe
nie proszę Cię o tę trudniejszą
kiedy przeciskam się
 przez tłum
i znowu jestem pojedynczy
pośród wszystkich
 najdalszych bliskich
proszę Ciebie
 o tę prawdziwą
kiedy Ty mówisz przeze mnie
a mnie nie ma
Klub Senior Cafe