Ważne dla ducha i serca...bo wierzę w....

 Wróciłam z sanatorium w Istebnej.
Urzekł mnie mały, drewniany, z XVIII wieku,a nadal otwierany o określonych godzinach w czasie nabożeństw,
kościółek w Istebnej – Kubalonce



Gdy patrzyłam z dołu na starszego mężczyznę,który z trudem wchodził do kościółka po licznych schodkach , myślałam o drodze życiowej człowieka wierzącego.

Zrobiłam to zdjęcie ze wzruszeniem.



Więcej o tym kościele : http://beskidslaski.pl/zabytkowy-kosciol-na-kubalonce/


W czasie kazania w tymże kościele  ksiądz dołączył przypowieść:
Przepiórka zauważyła,że sowa gdzieś się wybiera ,bo jej walizki były spakowane i gotowe do drogi.
- Dokąd to wyruszasz sowo?
- Opuszczam z żalem to miejsce i lecę na wschód, bo nikt mnie tu nie lubi- odparła sowa.
-E tam, mylisz się sowo. Zostań ,a tylko głos zmień i wszystko będzie dobrze.


To w tym kościółku usłyszałam i pokochałam pieśń

Krzyża się nie lękam.



 Panie, Ty widzisz, krzyża się nie lękam
 Panie, Ty widzisz,, krzyża się nie wstydzę;
 Krzyż Twój całuję, pod krzyżem uklękam,
 Bo na tym krzyżu Boga mego widzę.
  Do krzyża zwracam wszystkie me życzenia.
Na krzyż przybijam błędnych myśli roje,
 Bo z krzyża płyną promienie zbawienia,
Bo z krzyża płyną zmartwychwstania zdroje.
  Pod krzyżem świata starty i złamany,
Pragnę już odtąd krzyż Twój w duszy nosić;
 Niewoli świata pokruszyć kajdany,
Bym mógł na krzyżu, krzyża chwałę głosić.
Nie zasłużyłem, abyś mnie pocieszył,
Bom przez czas długi tak od Ciebie stronił
 Gdyś na mnie wołał, do Ciebiem nie spieszył,
I łez tak wiele, tak marniem roztrwonił.
Ach, Tyś mi podał pierwszy rękę Twoją,
Abym na krzyża mógł powrócić drogę,
 A jam nią wzgardził, dziś pod krzyżem stoję,
 Bo już bez Ciebie dłużej żyć nie mogę.
  Bom znalazł w krzyżu to, com w szczęściu stracił;
 Pokój i wiarę, miłość i nadzieję;
 Ubogą duszę Tyś łzami wzbogacił,
 Przystroił cierniem, który nie więdnieje
.A w sercu wspomnień nosząc krwawą ranę,
Samotnie życia pielgrzymkę odbędę,
  Czyń co chcesz ze mną, pod krzyżem zostanę,
 Krzyż był kolebką, krzyż mym grobem będzie.

Źródło: ks. J. Siedlecki, Śpiewnik Kościelny


 


----------------------------------------------------------------

Odnalazłam siłę w modlitwach do Krwi Chrystusa

Którejś niedzieli do naszego kościoła przybyła grupa siostr misjonarek do Krwi Chrystusa.
To one zapaliły płomień w mym sercu i odtąd modlę się w moim domu, a i z nimi, 
 i ze zgromadzeniem w moim kościele:

http://www.siostrymisjonarki.pl/component/content/?view=featured





 Od sióstr w dniu zapisu
otrzymałam drewniany 
czerwony różaniec.















`````````````````````````````````````````````````````````````````````````````


Modlę się także śpiewając

Rankiem  Kiedy ranne wstają zorze 


Kiedy ranne wstają zorze
Tobie ziemia, tobie morze
Tobie śpiewa żywioł wszelki
Bądź pochwalon Boże wielki

A człowiek który bez miary,
Obsypany twémi dary,
Coś go stworzył i ocalił,
A czemużby Cię nie chwalił!

Ledwie oczy przetrzeć zdołam
Wnet do mego Pana wołam
Do mego Boga na Niebie
Y szukam go koło ciebie

Wielu snem śmierci upadli
Co się wczora spać pokładli
My się jeszcze obudzili
Byśmy Cię, Boże, chwalili

Boże,w Trójcy niepojęty,
Ojcze, Synu, Duchu święty,
Tobie chwałę oddajemy,
Byś nas poświęcił prosimy.


   Wieczorem  Wszystkie nasze dzienne sprawy 
   Wszystkie nasze dzienne sprawy przyjm litośnie Boże prawy,
A gdy będziem zasypiali, niech Cię nawet sen nasz chwali.
 Twoje oczy obrócone dzień i noc patrzą w tę stronę,
Gdzie niedołężność człowieka Twojego ratunku czeka.
 Odwracaj nocne przygody, Od wszelakiej broń nas szkody,
Miej nas zawsze w swojej pieczy, Stróżu i Sędzio człowieczy.
 A gdy już niebo osiędziem, Tobie wspólnie śpiewać będziem,
 Boże w Trójcy niepojęty, Święty, na wiek wieków Święty.


Czuję ogromne wzruszenie, gdy patrzę na przydrożne czy przydomowe kapliczki.
W internetowym Klubie Senior Cafe stworzyliśmy wspólnie wspaniały,niezwykle bogaty album ze zbiorów zdjęć wklejanych przez seniorów.
 Serdecznie zachęcam do  oglądania /warto się zalogować/ 

http://www.klub.senior.pl/podroze-turystyka/t-kapliczki-przydrozne-zdjecia-wlasne-i-wyszukane-w-internecie-9433.html


 Niedawno do kolekcji doszła jeszcze jedna, najpiękniejsza kapliczka ,
 bo moje 2  serca przed nią się modliły:








Wędrówka

Pewien dobrze sytuowany turysta,znudzony codziennością ,mimo że właściwie niczego mu nie brakowało,bo zbudował i urządził dom,miał markowe ubrania, jadał wyszukane potrawy,postanowił wyruszyć w samotną, pieszą wędrówkę. Pomyślał,że to świetne dla kondycji i psychiki.
Doskonale zaopatrzony przemierzał różne szlaki.
Któregoś dnia zapragnął odpocząć duchowo i fizycznie w klasztorze.Oferowano tam skromne jedzenie, nocleg ,a nawet rozmowę ze starszym zakonnikiem.
Został zaproszony do pokoju zakonnika.
Zdziwił go tam niesłychanie prosty i skromny wystrój.
Nieduży drewniany stół, takież krzesło, wąskie łóżko, półka na ścianie i zwykły stojący pod ścianą wieszak.Na stole leżało Pismo Święte.
Wiedział,że zakonnicy tak żyją,ale ciekaw był odpowiedzi
dlaczego tak akurat jest.
- Widzisz, turysto,ja jestem w drodze i tyle mi zupełnie wystarczy. Jedzenie szykujemy razem i też niewiele nam tu potrzeba - odrzekł zakonnik.

- W drodze?- zastanowił się gość.







U fryzjera

Pewien mężczyzna poszedł, jak co miesiąc, do fryzjera. Zaczęli rozmawiać o różnych sprawach. Ni z tego, ni z owego, wywiązała się rozmowa o Bogu.

Fryzjer powiedział:

- Wie pan, ja nie wierzę, że Bóg istnieje.

- Dlaczego pan tak uważa? - zapytał klient.

- Cóż, to bardzo proste. Wystarczy tylko wyjść na ulicę, żeby się przekonać, że Bóg nie istnieje. Gdyby Bóg istniał, myśli pan, że istniałoby tyle osób chorych? Istniałyby opuszczone dzieci? Gdyby istniał Bóg, nie byłoby bólu, nie byłoby cierpienia... Po prostu nie mogę sobie wyobrazić Boga, który na to wszystko pozwala.

Klient pomyślał chwilę, chciał coś powiedzieć, ale zrezygnował. Nie chciał wywoływać niepotrzebnej dyskusji. Gdy fryzjer skończył, klient zapłacił i wyszedł. I w tym momencie zobaczył na ulicy człowieka z długą zaniedbaną brodą i włosami. Wyglądało na to, że już od dłuższego czasu jego włosy i broda nie widziały fryzjera. Był zaniedbany i brudny.

Wtedy klient wrócił i powiedział:

- Wie pan co? Fryzjerzy nie istnieją!

- Bardzo śmieszne! Jak to nie istnieją? - zapytał fryzjer - Ja jestem jednym z nich!

- Nie - odparł klient - Fryzjerzy nie istnieją, bo gdyby istnieli, nie byłoby ludzi z długimi włosami i brodą, jak ten człowiek na ulicy.

- A nie, fryzjerzy istnieją, to tylko ludzie nie poszukują nas z własnej woli.

- No właśnie - powiedział klient. - Dokładnie tak. Bóg istnieje, to tylko ludzie Go nie szukają i robią to z własnej woli, dlatego jest tyle cierpienia i bólu na świecie.


















  Ile zostało nocy i dni ?
 Śpiewa bliska mojemu sercu Antonina Krzysztoń.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~







    Grajmy Panu - śpiewa  biały anioł Anna Szałapak



 Rekolekcje :    


Pieśni wielkopostne i wielkanocne  :


Zachwyca mnie taka muzyka i niezwykły śpiew 





Wierzę w Jego Anioła

 "Jeśli znajdziecie się w jakimś niebezpieczeństwie duszy i ciała, wezwijcie go, a zapewniam was, że Anioł Stróż stanie przy was i was wyzwoli"

/Św.Jan Bosko/.



















Często szukam wsparcia.
Słowa potrafią leczyć.
Słowa mogą ranić,
a niby to tylko ulotne parole,parole.


*****************************************************************
                                                                                                               


Modlitwa pięciu palców

 Krok 1 ; Za bliskich

Kciuk jest palcem, który jest najbliżej ciebie. Zacznij więc modlitwę, modląc się za tych, którzy są ci najbliżsi. Są to osoby, które najłatwiej sobie przypomnieć. Modlić się za tych, których kochamy, to - słodki obowiązek.

Krok 2 ; Za wychowawców

Sąsiedni palec jest palcem wskazującym. Pomódl się za tych, którzy wychowują, kształcą i leczą. Oni potrzebują wsparcia i mądrości, by prowadzić innych we właściwym kierunku. Niech stale będą obecni w twoich modlitwach.

Krok 3 ; Za przywódców

Palec środkowy jest najwyższy z palców. Przypomina nam o naszych przywódcach, liderach, rządzących, tych, którzy mają władzę. Oni potrzebują Bożego kierownictwa.

Krok 4 ; Za słabych i cierpiących

Kolejny palec to palec serdeczny. Zaskakujące, ale jest naszym najsłabszym palcem. Przypomina nam on, by modlić się za słabych, chorych, strapionych i obciążonych problemami. Oni potrzebują twojej modlitwy.

Krok 5 ; Za siebie

W końcu nasz mały palec, najmniejszy ze wszystkich. Powinien on przypominać ci o modlitwie za siebie samego. Kiedy zakończysz modlić się za cztery grupy wymienione wcześniej, twoje własne potrzeby ujrzysz we właściwej perspektywie i będziesz gotów, by pomodlić się za siebie samego w sposób bardziej prawdziwy i skuteczny. Amen.

Papież Franciszek
********************************************************

Modlitwa osobista i wielkoświatowa :

Wspomnij , Panie , o wszystkich,
co tu są nieobecni.
Zachowaj pokój i zgodę w ich rodzinach.
Daj pokarm dzieciom, prowadź młodych ,
podtrzymuj starców , sprowadź zabłąkanych.

Wyzwól dręczonych przez złe duchy.
Żegluj z płynącymi po morzach ,
wspieraj wdowy , ochraniaj sieroty ,
uzdrawiaj chorych .

Wspomnij , Panie , o tych ,
co stoją przed sądami
albo są w więzieniu , albo na wygnaniu ,
poddani gorzkiej niewoli
i różnym rodzajom udręki ,
smutkom i trudnościom.
Wspomnij o tych , co potrzebują
Twego wielkiego miłosierdzia ,
o tych , co nas kochają ,
i o tych , co nas nie kochają ,
i o tych , co nas prosili o modlitwy.

Pamiętaj i o tych , o których myśmy zapomnieli
przez niewiedzę lub słabość pamięci,
albo dlatego , że ich jest tak dużo...
Ty , Boże , znasz każdego z nich
od łona matek , a znasz ich po imieniu,
wspomnij o nich w swoim miłosierdziu.

Ty , Panie , jesteś pomocą dla tych , którym brak pomocy,
nadzieją zrozpaczonych , zbawcą tych ,
których nęka burza , portem dla żeglujących ,
lekarzem chorych .
Ty sam bądź wszystkim dla wszystkich ,
Ty , który znasz każdego i to , o co Cię prosi ,
i jego dom , rodzinę , i jego potrzeby.
Zachowaj , Panie , każdy kraj od głodu ,
od ziemi trzęsienia i od powodzi , od pożaru
i napaści wrogów , i od wojny domowej.
Przyjmij nas wszystkich do Twojego Królestwa ,
czyniąc nas dziećmi Twojej Światłości i Twojego Dnia.

Liturgia bizantyjska.

 Niech Dobry Bóg czuwa nad nami

Moje wnuczki  :




                                   









   czas ucieka jak piasek sypiący się w klepsydrze






-Jezus wymaga od nas odwagi i męstwa w pospolitych sytuacjach codziennego życia. 
  Nie wymaga od nas krwawego męczeństwa
 ani podejmowania nadzwyczajnych zadań.
  ( Mt 14,1-12)






 Moja historia przeżywania zdarzeń zadziwiających


Obudziłam męża wcześnie rano, bo przyśnił mi się mój śp.tato.
Nic nie mówił,tylko podszedł tak blisko,że mogłam dotknąć jego twarzy.
Bardzo się wzruszyłam.
No to jedziemy na cmentarz.
Godzina drogi autem, nie za szybko i jesteśmy na miejscu.
Wyciągamy miotłę,grabki, ścierki, bo zima,nawet po świątecznym wielkanocnym sprzątaniu, znowu narobiła bałaganu,a z ziemi pokazują się zielone roślinki.
Krzątam się,modlę ,jak zwykle,a mąż idzie do pobliskiego sklepu po nowe znicze.

Nieopodal jest stary cmentarz, na którym rosną wysokie drzewa. Na gałęzi jednego z nich przysiada szpak i pięknie wyśpiewuje swoje trele.
Spoglądam na niego i przypominam sobie dawne chwile gdy tato wychodził przed nasz dom i pogwizdywał do szpaków,które umiały powtarzać jego gwizdanie.
Te sprytne ptaki umiały piszczeć jak kurczątka,naśladować głosy innych skrzydlatych towarzyszy.
Łza zakręciła mi się w oku na te wspomnienia.

Kiedy odjeżdżaliśmy do domu, na gałęzi znowu radośnie i głośno śpiewał szpak.

Minęło kilka dni. Zadzwoniła do mnie moja bratowa,która mieszka w mieście, na 6 pietrze ,w 10 piętrowym wieżowcu. W ich mieście jest grób naszych rodziców.
Opowiada mi,że stało się coś niezwykłego.
Na parapecie kuchennym jej mieszkania siedzi od poprzedniego dnia szpak. Przyniósł trochę mchu i położył obok siebie.
Pomyślałam,że przecież szpaki muszą mieć budki lęgowe i to jej powiedziałam.
Wieczorem mój brat zrobił budkę,zamocował na parapecie,a od rana następnego dnia zamieszkał w niej szpak.
Dlaczego wybrał okno mojego brata ? Odwiedza nas? Tak wiosennie ?

Opowiedziałam bratowej i bratu  wtedy jak i mnie śpiewał na cmentarzu

 zdjęcie ze strony  http://www.okulaari.net/xutojb10.html




15 maja 2019 roku mój brat zmarł nagle na rozległy zawał serca.
To był  dzień imienin Zosi, jego ukochanej śp. żony,która zmarła 2 lata temu.
Brat ogromnie tęsknił. Pracował ile tylko się dało.Mało przebywał w domu. Jeździł w dalekie trasy. W domu było mu ciągle ciężko. Dzieci mieszkają blisko,ale samotność przewyższała mu wszystko.
Zosia zabrała go do siebie w dzień swoich imienin.


W swoim wielkim tirze,którym przemierzał setki kilometrów wisiał obrazek Matki Bożej przywieziony prze kolegę z Medjugorie.
- Niech Cię ochrania- powiedział kolega ,wręczając mu obrazek.


Marek nigdy nie miał wypadku na trasie.
 Zmarł na zawał nagle, upadł na placu zanim wszedł do tira,aby ruszyć w kolejną trasę.
Nie pozwoliła, aby  jechał.

Koledzy z pracy przyjechali jego i drugim jeszcze  tirem pod cmentarz i sygnałami pożegnali Marka,w chwili,gdy wkładano trumnę do grobowca.


Teraz ja dostałam ten obrazek od córki brata.
-Niech teraz Ciebie ochrania,ciociu- powiedziała Ania.


Bardzo bałam się zobaczyć mojego kochanego brata po jego śmierci w otwartej trumnie. Przekonywałam jego córkę,aby w cmentarnej kaplicy  trumny nie otwierano. Będą tam jego dwaj nastoletni wnukowie i 5letni najmłodszy Tymuś, będzie tylu ludzi......

Wieczorem  w przeddzień pogrzebu Ania poprosiła mnie,abym  godzinę przed jutrzejszym pogrzebem poszła z nią do domu pogrzebowego pożegnać się z Markiem.

- Ciociu, nikt nie chce ze mną iść.Trzeba zobaczyć też jak jest ubrany, czy mu jeszcze czegoś nie potrzeba, jak wygląda, bo w chwili śmieci ,po rozległym zawale, twarz miała siny kolor.
- Dobrze Aniu,pójdę.Nie wiem jednak czy nie stchórzę.

Potem szukałam w internecie o tym jak pożegnać zmarłego i o strachu przed jego zobaczeniem.

Przeczytałam
 artykuł napisany przez ks. prof. dr hab. Piotr Morcińca, bioetyka, kierownika Katedry Teologii Moralnej i Etyki Społecznej Wydziału Teologicznego UO.

Jego słowa zniosły moje obawy,zrozumiałam moje błędne myślenie.

https://nto.pl/piotr-morciniec-pozegnanie-zmarlego-i-kontakt-z-jego-cialem-powinny-byc-czyms-normalnym/ar/4123461


Fragm. "   - Nasi przodkowie celebrowali śmierć swoich bliskich, pożegnanie z nimi, żałobę. My dzisiaj staramy się odsunąć problem śmierci jak najdalej od siebie - zostawić zmarłego w szpitalu, w kostnicy, w krematorium, mieć z nim możliwie najmniejszy kontakt. To skutek kryzysu wiary w życie wieczne?
- Bez wątpienia mamy dziś do czynienia z kryzysem tej wiary. Wystarczy poczytać wyniki badań statystycznych, by przekonać się, jak wielu ludzi, także uważających się za chrześcijan, wierzy w reinkarnację i różne inne formy "życia po życiu". Znacznie więcej ludzi w Polsce akceptuje istnienie nieba, niż przyjmuje prawdę o piekle. Panuje tu więc niezłe pomieszanie. 

 Dlaczego wolimy, by nasi bliscy umierali w szpitalu, a nie w domu i czekali na pogrzeb w kostnicy przygotowani do pochówku przez anonimowego pracownika?
- Już od XIX wieku trwa w Europie proces odsuwania od siebie śmierci. Kiedyś należała ona do życia. Obecność zwłok w domu, pożegnanie, proces żałoby, wszystko to było naturalne. Dziś, nawet jak ktoś umrze o trzeciej nad ranem, rodzina często wzywa natychmiast pracowników zakładu pogrzebowego, by jak najszybciej zabrali ciało, by nie zostało ono w domu choćby do początku dnia. Bo ciało zmarłego postrzegamy często jako coś obcego. I tę obcość podtrzymujemy. Rodzina widzi ciało swojego bliskiego już przygotowane i poddane odpowiednim zabiegom kosmetycznym przez krótką chwilę, tuż przed pogrzebem. Na pożegnanie ze zmarłym często nie ma czasu. Nie dajemy też sobie prawa do przeżywania żalu. Komuś, kto cierpi, często mówimy: Nie płacz już, zmarły by tego nie chciał. A powinniśmy powiedzieć: Wypłacz się, bo śmierć osoby bliskiej trzeba przeżyć.

- Dlaczego takie pożegnanie jest potrzebne?
- Bo bez niego mamy coraz większy problem z przeżywaniem żałoby. Pożegnanie zmarłego i kontakt z jego ciałem powinny być czymś normalnym. Kiedy ich brak, a żałoba nie zostanie przepracowana, grozi nam patologia pamięci. Jej wyrazem jest utrzymywanie latami nieruszonych rzeczy w pokoju zmarłego, tworzenie swego rodzaju ołtarzyków ku jego czci itp. Pożegnania ze zmarłym nie ułatwia też kremacja zwłok. Człowiek odbiera bowiem świat zmysłami. Toteż łatwiej pożegnać ciało człowieka złożone w trumnie, zachowujące swój ludzki kształt. Znacznie trudniej prochy umieszczone w niedużym pudełku. Nasze zmysły zdają się przeczyć, że to człowiek................"



W dzień pogrzebu czekałyśmy na telefon z domu pogrzebowego. 
Pan zadzwonił i powiedział,że Marek wygląda pięknie i śmiało można otworzyć trumnę w kaplicy.
Tak też zostało postanowione.
Wydawało się nam,że śpi.Żadnych sinych barw, plam,po prostu buzia jak we śnie.

 Bardzo wielu ludzi go pożegnało.Najmłodszy wnuczek także.
W naszej rodzinie dotąd każdy zmarły miał otwieraną trumnę. Pogrzebów było wiele.
Wnuczki Marka pożegnały 2 lata temu swoją ukochaną babcię, wujka, pierwszego dziadka....
One już zrozumiały,że kto zmarł,ten nie wraca, a jest na zawsze z Panem Bogiem i aniołami w niebie.

Ja chyba nie chciałabym być oglądana po śmierci. Boże wybacz.

W dwa tygodnie po pogrzebie, dokładnie 1 czerwca, w Dzień Dziecka, Ania przysłała mi sms:

" Tymek doprowadził mnie do płaczu.
-Mamuś, ile kosztuje dziadek?
Kup mi takiego naszego dziadziusia"



 - Bóg spełnia nasze pragnienia w swoim Bożym tempie.
  ( Mt 11, 20 – 24)




Upadając i podnosząc się, nauczyłam się iść pod górę. /Św. Teresa/


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Za każdy komentarz z góry dziękuję.

Jeśli zostawisz adres do Twojego bloga, na pewno go odwiedzę.