A la żabie udka ma się rozumieć.
Tym razem za duże mi wyszły,
ale wkrótce się postaram i zmienię foto.
Smaczne mięsko, coś jakby
kęski na jeden raz.
Można zrobić malutkie lub trochę większe.
Dwie połówki fileta umyć, potem namoczyć na 5,10 min w wodzie z mlekiem. Można też tylko umyć w wodzie, bez moczenia.
Teraz lekko osuszyć mięso papierowym ręcznikiem i pokroić je w poprzek włókien.
Mogą być i mniejsze kęski niż na moim zdjęciu,
np.każdy jeszcze wzdłuż.
Można też fajnie pokroić jak prawdziwe
udka żabie przy przepisie pod takim adresem :
https://www.doradcasmaku.pl/przepis-zabie-udka-w-amarantusie-343348
Mięso kropię sokiem z połowy cytryny.
Jeśli zamierzam marynować, wtedy
w większej misce mieszam olej np. kujawski z ulubionymi przyprawami między innymi solą,pieprzem i np. czerwoną papryką.
Wybieram wędzoną paprykę w proszku lub przyprawę Harissa.
Lubię zamarynować mięso, pozostawiając je na kilka godzin lub na noc w lodówce.
Wkładam pokrojone kawałki fileta do miski z oliwą i przyprawami. Mieszam dokładnie i przykrywam miskę talerzykiem, odstawiam do lodówki.
Robię gęste ciasto naleśnikowe.
Rozkłócam jajka w misce, a do nich dodaje porcjami mąkę i mieszam, aby postało ciasto o konsystencji gęstego budyniu. Na kilogram mięsa używam 4,5 jajek, a mąki zależnie jak wygląda ciasto.
Do ciasta wkładam mięso, mieszam je i z miski wybieram kładąc porcjami na rozgrzany na patelni olej.
Oleju nalewam mniej więcej tyle ile do smażenia kotletów schabowych, czyli nie za dużo.
Smażę kęski na wolnym ogniu, jak racuchy, na rumiany kolor, odwracając je na obydwie strony.
Usmażone przekładam do naczynia żaroodpornego i bez przykrycia wstawiam do piekarnika
/ środkowa szyna/
nagrzanego do 100 stopni na 10, 15 minut, aby " udka"się dopiekły lub czekały na gości
/ wtedy, na czas oczekiwania, zmniejszam temperaturę do ok 50 stopni/.
Innym razem smażę kęski inaczej.
Na patelni rozgrzewam olej, włączam też piekarnik na 100 stopni lub przygotowuję rondel z grubym dnem i pokrywką
/ będą mniej chrupiące, ale dojdą w smaku/. Jeżeli wstawiam usmażone do piekarnika,to przyda się też naczynie żaroodporne.
Dalej tradycyjnie - niemarynowane kawałki obtaczam kolejno w mące, jajku i bułce lub dobrze pokruszonych płatkach kukurydzianych,
/tu uwaga, bo płatki szybko się przypalają/,
a potem smażę do złotego koloru z obydwu stron.
Jeszcze do piekarnika czy do rondla z pokrywką na 10 minut.
Nieco podobne są kotleciki szu- szu z mięsa indyczego z bloga Obżarciuch tu adres
Ale fajny pomysł z tymi "żabimi udkami" - dzieciaki się będą cieszyć :-) Ja jadłam (tylko raz, ale zawsze) żabie udka i NAPRAWDĘ smakowały jak kurczak!
OdpowiedzUsuńP.S. Kochana, nic się nie martw z tym woreczkiem. Dobrze, że w ogóle ci wytną, bo przecież dzisiaj nie istnieją żadne choroby, tylko covid. Mój dziadziu miał wycinany woreczek w wieku 80 lat i potem katował nas jeszcze 6 lat widokiem łopaty kamieni, które przechowywał w słoiku. Będzie dobrze, modlimy sie i trzymamy kciuki za Ciebie :-*
Dziękuję za wsparcie Marzyniu, a zwłaszcza wspomnienie o dziadziusiu. Ja pewnie swoim skałom zrobię zdjęcie z każdej strony i tez rozsyłać będę gdzie się,a to teraz łatwizna,nawet dzieciaki potrafią hi, hi.
UsuńDobra! ja się piszę na te skały :-) Buziaki!
UsuńKochana jesteś Marzyniu.
UsuńŚwietnie wyglądają :)
OdpowiedzUsuńRobię dziś :D
OdpowiedzUsuńOk.Smacznych udek. Proszę o fotkę
Usuń